Powiat: Święto Braci Łowieckiej

Powiat: Święto Braci Łowieckiej

1 wyświetlaj
0

Zgodnie z wieloletnią tradycją, pierwsza niedziela po święcie Wszystkich Świętych, jest okazją, by myśliwi świętowali na cześć swojego patrona św. Huberta. Wzorem poprzednich lat, tylko przy o wiele lepszych warunkach pogodowych, na placyku przed budynkiem „Błędówka”, którym opiekuje się Polski Związek Łowiecki, 5 listopada br. odprawiono mszę św. Ponownie do Błędowa na terenie goławieckiego lasu o odprawienie mszy św. i wygłoszenie kazania poproszono proboszcza hołdunowskiej parafii pw. Chrystusa Króla, ks. Marka Płazę.

W polowej mszy św. do Opatrzności Bożej przez wstawiennictwo św. Huberta, o zdrowie, opiekę i błogosławieństwo Boże w intencji Koła Łowieckiego „Łabędź”, nie zapomniano o kolegach, którzy odeszli do wieczności. Przywołano pamięć o Czesławie Łabaju, Edwardzie Urbańczyku, oraz leśniczych tego terenu, Karola i Antoninę Jasińskich. O odświętny charakter odprawianej mszy zadbali stosownie ubrani członkowie łowieckiej braci. Był poczet sztandarowy, hejnaliści grający na rogach oraz sokolnicy i myśliwi z psami. O muzyczną oprawę zadbał grający na organach Marek Gwóźdź, a także chórzyści z chełmskiej parafii. Dzieci z tamtejszej scholi, także  tak jak w ubiegłym roku, czynnie uczestniczyły w liturgii. Ładna pogoda sprawiła, że na leśną mszę bardzo licznie tym razem, dotarli nie tylko wierni mieszkający w pobliżu, ale także mieszkańcy Hołdunowa, Smardzowic, Goławca, Chełma Śląskiego, a wśród tłumu można było dostrzec Burmistrz Miasta Lędziny Krystynę Wróbel, jak i Wiceprzewodniczącego Rady Miasta Edwarda Urbańczyka.

Po mszy św. wszystkich uczestników mszy zaproszono na myśliwski poczęstunek. Oprócz słodkości i gorącej grochówki można było degustować wędliny z dziczyzny.

W trakcie odprawy przed hubertusowym polowaniem miało miejsce uroczyste ślubowanie. By złożyć śluby przed bracią myśliwską, Małgorzata Labus przyjechała do Błędowa ze swoim ojcem. W tym roku na wyznaczone rewiry udało się dwudziestu polujących z nagonką i psami. Na dziki można dalej polować bez ilościowego ograniczania.

W ostatnim czasie myśliwi nie mają zbyt dobrej prasy, niezbyt pozytywnie są postrzegani przez pryzmat tylko polowań, a przecież gospodarka leśna podparta wielowiekowym doświadczeniem i badaniami jest niezwykle ważna, trzeba ją tylko mądrze i rozważnie prowadzić, z regulowaniem pogłowia zwierząt włącznie, nie zapominając oczywiście o tym, czy to człowiek wchodzi przez wieki w przestrzeń egzystencji zwierząt, czy zwierzęta człowiekowi.

Hubertus to nie tylko wielkie świąteczne polowania na wzór tych zainicjowanych w 1444 roku, mających rozpocząć sezon polowań jesienno-zimowych, ale także święto leśników i jeźdźców. Ci ostatni mają w swojej tradycji hubertusa konnego, inaczej tzw. pogoń za lisem.

Po raz pierwszy na przylegających do Błędowa smardzowickich łąkach i polach, na tzw. Zrębie, urządzono konną gonitwę o nieco zmienionej formule.

Jeźdźcy nie gonili jednego spośród siebie, by mu zerwać przypiętą lisią kitę, tylko na określonym terenie musieli odszukać ukryte symboliczne lisie kity z syntetycznego futerka. W pełnej krasie można było podziwiać wdzięk koni ze stadniny Gold Cavallo w Smardzowicach nie tylko podczas gonitwy, ale także podczas popołudniowych zawodów hippicznych zorganizowanych na terenie gospodarstwa inicjatorów takiej aktywnej zabawy, Anny i Tomasza Nowaków.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

O autorze

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.