John Porter na finał

John Porter na finał

1 wyświetlaj
0

Niech Żyje Rynek to dawka kulturalnych propozycji, których akcja rozgrywała się w lipcu i sierpniu na mysłowickim rynku. Za całym przedsięwzięciem stoi Mysłowicki Ośrodek Kultury.

Zwieńczeniem akcji był 31 sierpnia br. koncert legendy polskiej muzyki rockowej, Johna Portera. Jako support piątkowego wieczora wystąpiła mysłowicka grupa muzyczna Iowa Super Soccer. Zespół obraca się w stylistyce indie popu inspirowanego amerykańską sceną muzyczną.

Melodyjne utwory z barwnymi, delikatnymi wokalami Natalii Baranowskiej przypadły do gustu także Porterowi. Zespół z Mysłowic to nie nowicjusze, bo grają już razem od 2004 roku. Wykonywany repertuar to przede wszystkim utwory z ich dwóch dotychczasowych płyt studyjnych, wydanych przez Gusstaff Records.

Muzycy z Mysłowic mają już na koncie w swoim dorobku sporo sukcesów. Nie tylko zaznaczyli się na takich festiwalach jak Open’er, Globaltica, Ars Cameralis, Przystanek Woodstock, Off Festiwal, ale zostali także laureatem hiszpańskiego festiwalu Pop Art, jako Objawienie Europejskie 2008-2009. Swoich słuchaczy mają nie tylko w krajach europejskich, ale także w Chinach, gdzie już dwukrotnie odbyli swoją trasę koncertową. W tym roku rozpoczęli pracę nad trzecim albumem.

Po mysłowickich muzykach sceną zawładnął John Porter. Jeden człowiek, trzy gitary i harmonijka ustna, a ileż emocji potrafił dostarczyć przybyłym fanom, czarując swoją muzyką. Muzyk trafił do Polski z rodzinnej Walii w 1976 roku i tu zaczął budować swoją pozycję na muzycznym polskim rynku, zmagając się z realiami tamtych czasów, takimi jak m.in. cenzura. Od pory, kiedy współpracował ze zmarłą niedawno Korą w ramach projektu Maanam – Elektryczny Prysznic minęło już trochę czasu, ale przez te wszystkie lata był ciągle aktywnym muzycznie artystą, czy to w zespole Porter Band, czy też w trakcie solowej działalności.

Porter Band na początku lat osiemdziesiątych współtworzył m.in. ze swoim rówieśnikiem pochodzącym z Katowic, Aleksandrem Mrożkiem, który grywał wtedy ze śląskimi bluesmanami. Początek XXI wieku mocno zaakcentował na polskim rynku muzycznym ze swoją życiową partnerką, Anitą Lipnicką, pierwszą wokalistką zespołu Varius Manx, z którą wyda wysoko oceniane i nagradzane albumy. W ostatnim okresie wraz z liderem zespołu Behemoth Adamem „Nergalem” Darskim współtworzył duet Me and That Man, ale to utwory z kultowej płyty „Helicopters” (m.in. „Ain’t Got My Music”, „Refill”) Porter Bandu wzbudzały największy sentyment i emocje, zresztą ta płyta z 1980 roku była tą, z którą najliczniej można było zobaczyć podchodzących po autografy fanów.

Oprócz fanów, tych bardziej dojrzałych, którzy przybyli ze swoimi płytami winylowymi, w kolejce po autografy i wspólne zdjęcia ustawiało się także młodsze pokolenie, do którego trafił ze swoją muzyką John Porter. Ci drudzy zdobywali dedykacje na płycie, którą można było kupić na miejscu, a była nią świetnie przyjęta przez krytyków muzycznych, wydana w 2014 roku „Honey Trap”.

Zawodowstwo Johna, jego technika, to jedno, ale pochwała należy się też tym razem akustykom, dzięki którym ten koncert zacnie zwieńczył dwa miesiące kultury we wszelkich odsłonach na mysłowickim rynku.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

O autorze

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.