Hołdunów: 210 rocznica śmierci górnośląskiego Fausta

Hołdunów: 210 rocznica śmierci górnośląskiego Fausta

55 wyświetlaj
0

Johann Christian Ruberg to postać wielce zasłużona dla śląskiej ziemi, a dla lokalnego społeczeństwa szczególnie, z racji jego działalności. Pamięć o jego dokonaniach nie zaginęła w Wesołej, Ławkach, Lędzinach, czy Hołdunowie, gdzie został pochowany.

5 września br. mija 210 lat od jego śmierci w 1807 roku. Jego szczątki spoczywają na hołdunowskim cmentarzu ewangelickim, niestety, przeciwności losu, zawiść współpracowników i niesprawiedliwość, zadbały o to, by ten wybitny i pracowity człowiek, który zakończył swój żywot w Ławkach w ubóstwie i zapomnieniu nie miał nawet swojej kwatery. Śladem jego istnienia jest zabytkowa kostnica, w której złożono ciało w czasie pochówku. Sama kostnica także w tym roku świętuje swój jubileusz 320 lat istnienia. Jest świadkiem lokalnych wydarzeń od jej zbudowania w 1797 roku, czyli 27 lat po założeniu Hołdunowa przez kalwinistów z Kóz koło Bielska – Białej.

Niektórzy badacze podają, że Ruberg urodził się w 1751 roku w małym miasteczku Ilsenburg w Turyncji w hrabstwie Wernigerode w górach Harzu, jednakże w Luttgenrode znaleziono zapis o jego chrzcie 4 września 1746 roku. Chociaż był synem młynarza, to zadbano o jego edukację na uniwersytecie, gdzie studiował teologię protestancką. Naukę musiał przerwać, kiedy zafascynowany alchemią jego ojciec stracił sporo majątku za sprawą alchemika oszusta. Przydomowe laboratorium na tyle już zaczęło interesować młodego Ruberga hutnictwem, że w końcu za zdobyciem środków do życia przybył z werbunku księcia pszczyńskiego do Pszczyny i kilka tygodni pracował w Hucie Paprockiej założonej w 1703 roku przez barona Baltazara Erdmanna Promnitza. Po niedługim czasie związał się także z górnictwem na tych terenach. W kopalni węgla kamiennego „Emanuelssegen” w Murckach powierzono mu funkcję sztygara.

Zabytkowa kostnica na hołdunowskim cmentarzu. Zdjęcie: Bogusław Żogała

W 1782 roku został powołany na kierownika huty szkła w Wesołej, którą doprowadził do rozkwitu. To z tego miejsca pochodzi okazały kryształowy żyrandol w lędzińskim kościele św. Klemensa. Pod jego nadzorem funkcjonowała także kopalnia zwana „Ruberg-Grube”, z której węgiel używano do opalania pieców huty szkła. To przy tej hucie zaczął eksperymentować nad wytopem cynku, który mu przyniósł największą sławę. W roku 1792 uzyskał pierwsze drobne ilości cynku, ale dwa lata później obciążono go niedokładnościami w rachunkach kasowych i odwołano ze stanowiska kierownika huty szkła. Na ponowne prośby Ruberga, w 1798 roku ruszyła produkcja cynku w zaprojektowanym przez niego piecu. Pierwsza huta w Wesołej rozsławiła to miejsce, a oryginalna metoda wytapiania cynku, opracowana przez Ruberga, została nazwana „metodą śląską” i szybko się upowszechniła.

Zaszczepiony bakcylem eksperymentowania jeszcze w rodzinnym domu, sporo czasu spędzał w laboratorium, poszukując drogi do uzyskania złota z innych metali. Nie bez powodu na Śląsku powstała o nim legenda i nazywano go „Górnośląskim Faustem – czarodziejem z Wesołej”. Odwołanie go ze stanowiska kierownika huty z pewnością musiało być dla niego obciążeniem psychicznym. Jego twórczy umysł był stale zajęty poszukiwaniem nowych rozwiązań, stąd też mniej się skupiał na rachunkach kasowych. Rubergowi zazdroszczono sławy i oczerniano go, do tego dochodziły jeszcze utarczki z pszczyńską administracją książęcą, gdzie radca kamery książęco – pszczyńskiej Bahn był jego wrogiem. W końcu został zwolniony ze stanowiska urzędnika i otrzymał przedwczesną emeryturę. Żył w osamotnieniu i w biedzie, z depresją popadł w nawyk nadużywania trunków i zmarł w Ławkach.

Zdjęcie: Bogusław Żogała

W czasach prosperity huty cynku w Wesołej, prawą ręką Ruberga biorącym udział w jego eksperymentach był cynkmistrz Jakub Hillgerth. Administracja książęco – pszczyńska dała polecenie jego synowi, by ten odszukał grób Ruberga na hołdunowskim cmentarzu, w celu upamiętnienia miejsca pochówku wybitnego wynalazcy. Ten jednak nie potrafił go wskazać, a raczej nie chciał go wskazać. Finał tego jest zaś taki, że przy schodach prowadzących na cmentarz przy kościele św. Anny znajduje się pomnik Jakoba Hillgertha, który wystawił jego syn, przypisując sobie i ojcu zasługi wynalezienia metody wytapiania cynku. Pomnik sławi jego imię jako pioniera hutnictwa cynku w państwie pruskim.

Imię Johanna Christiana Ruberga nosi Szkoła Podstawowa nr 3 w Lędzinach, jak i przycmentarna ulica. Nie zachował się żaden wizerunek Ruberga, więc powstają jedynie te współczesne, będące wyobrażeniem artystów, jak m.in. rzeźba na terenie szkoły, autorstwa bieruńskiego rzeźbiarza Ireneusza Wierzby.

Na podstawie zebranych materiałów, w roku 1999 Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Przemysłu Hutniczego w Polsce spisało, jak to za sprawą księcia pszczyńskiego przybysz z Gór Harzu stał się pionierem światowego przemysłu cynkowego. Książkę współautorów Teofila Jamrozego i Eugeniusza Rączki pt. „Johann Christian Ruberg” wydano z okazji 200-rocznicy pierwszego wytopu cynku na kontynencie europejskim. Sylwetka Ruberga znalazła się także w redagowanym przez Alojzego Lysko „Słowniku biograficznym Ziemi Pszczyńskiej”. Tablica upamiętniająca Ruberga znajduje się na murze osiemnastowiecznej kostnicy na hołdunowskim cmentarzu. Podobna jest też umieszczona na frontonie budynku Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Wesołej (kopia znajduje się w Muzeum Miasta Mysłowice).

Tablica upamiętniająca postać Ruberga. Zdjęcie: Bogusław Żogała

O autorze

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone*