Przed 100. rocznicą powstań śląskich i plebiscytu – część II

Przed 100. rocznicą powstań śląskich i plebiscytu – część II

1 wyświetlaj
0

Kontynuujemy zamieszczanie artykułu prof. dr. hab. Edwarda Długajczyka w odcinkach. Cieszymy się z bardzo dużego zainteresowania pierwszą częścią tego artykułu – do sobotniego wieczora (25 listopada) było aż 959 odsłon. Ponawiamy apel do czytelników o użyczenie Profesorowi (można za pośrednictwem redakcji Szwarnego. Info) starych fotografii, dokumentów, wycinków prasowych, odznaczeń, legitymacji itp. materiałów dotyczących powstańców śląskich z terenu byłego historycznego powiatu pszczyńskiego. Liczymy na dalszy odzew czytelników zainteresowanych poniższą tematyką.

Na zdjęciu pomnik Weteranów Powstań Śląskich w Lędzinach, autorstwa Mirosława Leszczyka

Borowa Wieś

Stanowiła zabrską enklawę. Choć leżała na terenie powiatu pszczyńskiego organizacyjnie należała do powiatu zabrskiego. Innego zdania, co zdaje się, nie znajdowało posłuchu, był komendant powiatu pszczyńskiego Stanisław Krzyżowski, polecając 18 maja zaprosić naczelnika gminy na zebranie w sprawach aprowizacyjnych do Ligoty, a 6 czerwca rozkazał Komendzie Placu w Mikołowie objąć również miejscowość Nowa Wieś-Bór. Wątpliwości to jednak nie rozwiało.

Powstańcy z Borowej Wsi służyli niemal wyłącznie w 1 kompanii I baonu 2 Pułku Zabrskiego im. Tadeusza Kościuszki (wcześniej była to Podgrupa Cymsa), uczestnicząc w walkach frontowych tej formacji. Dowódcą pułku był Paweł Cyms, I baonu – por. Jan Ziarnek, 1 kompanii – pchor. Ludwik Królik1.

Na pewno jeszcze inni służyli gdzie indziej, ale ich nazwisk nie udało się w gąszczu dokumentów wychwycić. Wystarczy wymienić: plut. Wiktor Nocoń, ur. 25 V 1897 w Borowej Wsi, tam zamieszkały, który pojawia się w ewidencji kompanii karabinów maszynowych III baon 12 pułku Fryderyka Szendzielorza (IJP 573, s. 112, 117a).

Wynik dwuznacznego usytuowania organizacyjnego był ten, że zapomniano o powstańcach z Borowej Wsi, którzy musieli się po powstaniu upomnieć o wypłacenie im zaległych żołdów. Teraz już, z zgodnie z przynależnością administracyjną, otrzymali pieniądze z instancji likwidacyjnej powiatu pszczyńskiego, czyli z Komitetu Pomocy na Powiat Pszczyński.

W Borowej Wsi funkcjonowały również powstańcze służby etapowe. Obowiązki komendanta miejscowego pełnił Jan Kozubek, po nim od czerwca – Konstanty Skutela. W dniu 1 czerwca nowy komendant Skutala zameldował, że „na miejsce strażaka Teodora Szmudy, który poszedł do pracy, wstępuje Hänisch Alojzy, a na miejsce strażaka Kozubka Jana, który się stawia do frontu, strażak Tomasz Pyka”2.

Komenda Miejscowa używała okrągłej pieczęci z orłem w środku i napisem: Polski Komitet Plebiscytowy Nowawieś pow. Pszczyna. Straż obywatelska w Borowej Wsi, podobnie jak w Pniowach, Paniówkach i Chudobie, składała raporty Komendzie Placu w Bujakowie.

W pobliskich Paniowach od 19 maja stacjonował I szwadron ułanów, natomiast w Małych Paniówkach od 10 czerwca – I baon, 14 czerwca doszły tam z Makoszów dwie inne kompanie.

Chełm

Kiedyś się o takich pracach mówiło, że pozostały w rękopisie albo w maszynopisie. Dzisiaj należałoby powiedzieć, że ograniczają swój byt do internetu lub kończą na wydruku komputerowym. Do takich należałoby zaszeregować drugą już wersję broszurki Tomasza Staniczka „Udział mieszkańców Chełmu Śląskiego w trzecim powstaniu śląskim” (2012). Odnoszę wrażenie, że historycy amatorzy, regionaliści gdzieś nam się wytracili i bez wiary w swoją użyteczność oddali pole profesjonalistom. Tyle tylko, że ci nie kwapią się do badań powstańczoznawczych. Badania te znalazły się w dojmującym impasie. Może je na nowo podejmą dopiero następne pokolenia? To, że wrócą, jestem święcie przekonany. Pan Staniczek świadom własnych ograniczeń, ale i odkrywania nowego, utrwala pamięć historyczną. Czyni to ze smakiem, gustowną oprawą graficzną, wzbogaconą licznymi ilustracjami. To też już staje się dokumentem.

Gostyń

Przeglądnąłem strony internetowe dotyczące Gostyni w nadziei, że znajdę jakąś informację powstańcach z tej miejscowości. Ani słowa. Do zaufanych komendanta powiatowego Stanisława Krzyżowskiego należeli z Gostyni: Jan Niewiadomski i Jakub Kubica. Na początku trzeciego powstania mieszkańcy Gostyni, Suszca, Królówki i Rudziczki tworzyli 8 kompanię od dowództwem Józefa Dźwigoła. Kompania ta należała do III baonu Jana Tymana, wchodzącego w skład 1 Pułku Pszczyńskiego. W połowie maja baon Tymana wszedł w skład Rezerwy Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych. Walczył na terenie powiatu strzeleckiego. Na początku czerwca dowództwo 8 kompanii objął Augustyn Fityka z Gostyni (ur. 1896, górnik, kawaler). Z listy ewidencyjnej 8 kompani wymieniam kilku umieszczonych na początku gostynian: Paweł Bojdoł, Adam Bończyk, dwóch Ludwików Czardybonów, Wojciech Fityka, Bernard Gajsler, Wilhelm (Walenty) Gajsler, Paweł Jastrzębski. Z podkomendnych Fityki 24 maja w miejscowości Siedlec zginął Alojzy Świerkot z Gostyni. Pochowano go w Szymiszowie. Naczelnikiem gminy był wtedy oddany sprawie polskiej Wilhelm Bojdoł.

Imielin

W odniesieniu do Imielina utrwaliły się przekazy książkowe Bernarda Kopca i Dariusza Walencika, oparte w podstawowym trzonie na wspomnieniach młodszego Szczepana Malornego (1920-2000), zasłyszanych od miejscowych powstańców. W ujęciu Malornego:

W dniu 17 sierpnia, około godz. 22, grupa powstańców licząca około 100 osób, zebrała się w lesie tzw. świercokach przy drodze do Kosztów (za obecnym mostem kolei piaskowej). Organizator i dowódca Szczepan Malorny odebrał tam przysięgę powstańców. Przed odprawą, w celu zabezpieczenia, wystawiono wartownika z karabinem, Piotra Mandrelę (pseudonim „Żabcia”) w czasie odprawy zaplanowano rozbrojenie żandarmerii zakwaterowanej w szkole naprzeciw kapliczki. Do tego celu przygotowano materiał wybuchowy, umieszczony w bańkach po karbidzie, który miał być wrzucony przez okna do szkoły. W tym samym czasie wartownik Mandrela zauważył jadący od Kosztów pojazd konny, który usiłował zatrzymać, to mu się jednak nie udało. Dlatego oddał strzał ostrzegawczy z karabinu, alarmując miejscową żandarmerię. Jak się później okazało, pojazd ten wiózł kapitana żandarmerii. Powstańcy podeszli pod szkołę, a widząc zamieszanie wśród żandarmów (gdyż zarządzono alarm), odstąpili od zaplanowanego rozbrojenia i rozeszli się do domów, tym bardziej że jakiś zapaleniec powstańczy zaczął dzwonić w miejscowej kapliczce na trwogę”.

Bernard Kopiec zmniejsza liczebność grupy imielińskiej do 80 osób. Dodaje, że była uzbrojona tylko w 21 karabinów i 12 pistoletów. W broń zaopatrzyła się w Oświęcimiu, przetransportowaną przez Wolę. Uzupełnia również, że po nieudanej akcji w Imielinie 21 sierpnia jeden pluton udał się do Kopciowic w celu zajęcia placówki Grenzschutzu, znajdującego się we dworze. Drugi pluton pomaszerował do Chełmu Małego celem rozbrojenia posterunków granicznych. Po wykonaniu zadania pluton ten skierowano do miejscowości Wola. W czasie tych walk ciężko został ranny powstaniec Franciszek Byczek3.

Informacje podane przez wymienionych autorów należy o tyle skorygować, że w Imielinie nie stacjonowała żandarmeria niemiecka, lecz Grenzschutz. Nie ulega wątpliwości, że na wozie konnym, który wartownik spiskowców usiłował zatrzymać, jechał ranny pod Kosztowami podporucznik Zumbach, komendant placówki Grenzschutzu w Imielinie.

17 sierpnia powstańcy, jak poprzednio, spotkali się w przydrożnym lesie do Kosztów, a więc w znacznym oddaleniu od wsi. Leśne „świercoki” idealnie nadawały się na konspiracyjne schadzki. Jednak z opowieścią tą wiążą się pewne niedopowiedzenia, zwłaszcza że celem miało być rozbrojenie placówki Grenzschutzu kwaterującego w centrum wsi. Jeśli tam 17 sierpnia wyznaczyli sobie spotkanie, to mało prawdopodobne, aby zwartym szykiem pomaszerowali do wsi. Może przedostawali się pojedynczo, ale wtedy musieli we wsi wskazać inny punkt zborny. Żaden z domniemanych uczestników tego wydarzenia w przedwojennym wniosku odznaczeniowym szczegółów nie podał. Informację o składanej wtedy przysiędze korygują doniesienia poszczególnych osób, które podawały, że przysięgały już wcześniej, w różnym czasie. Takie mityczne miejsca powstańczej inicjacji pojawiły się zresztą i gdzie indziej, jak nie przymierzając „Trzy Dęby” w Pszczynie. Zetknięcie imielińskich konspiratorów z grenzschutzowym pojazdem nastąpiło już po północy. Pytanie, gdzie? Jeśli nieopatrznie oddany strzał wartownika zaalarmował placówkę Grenzschutzu w szkole, musiał być oddany ze stosunkowo niewielkiej odległości, bliższej niż miejsce zbiórki w lesie. W każdym razie już po wymarszu stamtąd spiskowców. Prawdopodobnie więc na pojazd wiozący rannego komendanta natknęli się już we wsi?

Wkrótce po zmianie suwerenności państwowej, dokładna data nie jest znana, powstańcy usypali w Imielinie kopiec pamiątkowy. W 1925 r. zdążył się już na tyle podniszczyć, że zaistniała potrzeba naprawy i ogrodzenia.

Poza tym postawiono pomnik, który z literaturze uchodzi niekiedy za pomnik powstańczy, gdyż właściwie był Pomnikiem Niepodległości, odsłoniętym w 11 listopada 1918 r. w 10. rocznicę odzyskania przez Polskę państwowości. Świadczy o tym następująca notatka prasowa:

„Gmina Imielin może się poszczycić, że pamięć 11 listopada będzie tak trwałą wśród jej mieszkańców, jak trwały jest pomnik, który został tego dnia odsłonięty ku czci Marsz. Piłsudskiego. Pierwsza myśl budowy pomnika wyszła z grona kilku osób, które zwróciły się do firmy „Dolomity Śląskie” z propozycją wykonania pomnika w swych zakładach. Utworzył się Komitet z dyr. „Dolomitów” p. Brodzińskim na czele. „Dolomity” podjęły prace rzeźbiarskie i na własny koszt pomnik ten zbudowały. Uroczyste odsłonięcie nastąpiło po nabożeństwie 11 listop., a dokonał tego aktu zast. starosty pow. pszczyńskiego p. Riess przy udziale bardzo licznych rzesz ludności. Przed oczyma widzów ukazał się orzeł rwący się do lotu ze smukłej piramidy, wznoszącej się na olbrzymim bloku dolomitowym. Medalion Marszałka i stosowny napis przypomniały wielkiego Męża, któremu cała Polska dnia tego składała hołd. Pomnik ten w klasycznej formie jest prawdziwą ozdobą gminy i cieszy serca przechodniów”.

W późniejszych latach „Dolomity” zbankrutowały. Gdy w styczniu 1931 r. przed Sądem Okręgowym w Katowicach toczył się proces przeciwko właścicielom firmy z powodu nadużyć przy dostawie kamienia do budowy katedry w Katowicach, dziwnym trafem wypłynęła sprawa pomnika z 1928 r., rzekomo finansowanego przez Komitet Budowy Katedry.

Bezpośrednio po III powstaniu do imielińskch Granic przyprowadził się Jan Porwoł, czołowy konspirator z Krasów. Zmarł w 1966 r., pochowany na cmentarzu w Imielinie. W następnym roku syn Roman część papierów po ojcu przekazał do Muzeum Czynu Powstańczego w Górze Św. Anny. Syn mieszkał wtedy w Mysłowicach przy ulicy Sowińskiego 51. Dzisiaj dom ten już nie istnieje. Czy w Imielinie na ojcowiźnie mieszkają inni potomkowie Porwoła?

Prof. dr hab. Edward Długajczyk

1 Ludwik Królik, ur. 14 III 1893 w Chudowie, z zawodu palacz kotłowy, podczas wojny w wojsku niem., w wojsku polskim 1918-1920 (IJP 367, s. 40).

2 CAW, I 130.72.8, s. 578.

3 B. Kopiec, Vademecum…, s. 107-108. Szczepan Malorny (Imielin we wspomnieniach…, s. 55) podaje, że Franciszek Byczek został ranny podczas transportu broni z Oświęcimia. Wymienia ponadto Stanisława Palucha (ps. Kurdemol), rannego w czasie przekraczania granicy do Jaworzna.

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone*